czwartek, 8 stycznia 2015

EPIDEMIA ANALFABETYZMU MORALNEGO


Budzę się, wstaję (a raczej usiłuję pobudzić osobistą siłę woli do uroczystego powstania z łóżka), mijam lustro, po omacku pełzam do łazienki, następnie starannie dźwigam jedną z powiek, po czym zachęcam drugą do zaczerpnięcia przykładu z poprzedniczki. Przemywam twarz (a raczej jej poranny, wykrzywiony prototyp) odpowiednio nieprzyjemnie lodowatą wodą i dopiero teraz osiągam pierwsze stadium porannej świadomości.

Tradycyjnie działam w pośpiechu, ponieważ mój pokój zwykł, całkiem złośliwie, przyjmować atmosferę, nie wagonu, ale całego peronu sypialnego, podstępnie kierując nieprzytomny palec wskazujący na opcję (kolejne) drzemki.
Z owej przyczyny nie zdążam wkroczyć w następne stadia pożądanej świadomości, posilane śniadaniem i chwilą refleksji. Tak więc, wraz z moim tylko półprzytomnym mózgiem, wyruszamy na podbój dnia. I właśnie mniej więcej w ten sposób – codziennie.

Mijają dni, lata, miesiące, a my, stale i niezłomnie, kroczymy przez życie z naszymi półprzytomnymi mózgami. Wciąż budzimy się zbyt późno by zdążyć zauważyć, iż nasz mózg nie nadąża za nogami. Nie widzimy, że dawno należało zafundować mu siłownię albo chociaż mały rozruch.

W jego uroczej półprzytomności, zdążył pochłonąć wszelkie treści, zaczepiające go podczas gonitwy  za nogami. Tak więc bezrefleksyjnie skosztował lektury, nie miał jednak zbyt wiele czasu. Łatwiej przyszło mu pochłonięcie filmu, nie musiał się przy tym nadwyrężać.. Cwaniak. Ale kiedy natknął się na Internet, uznał, że teraz ma już wszystko. Nie musi już dłużej utrzymywać relacji z wyobraźnią.. Co za ulga!



Teraz już nasz samotny mózg, z nadwagą internetowych, niezweryfikowanych treści, jest syty – może przestać gonić nogi, nie dostrzega dalszego celu pościgu.

Czyli całkiem NIE dawno, dawno temu i trochę bliżej niż za górami i za lasami, osobiście zainfekowaliśmy nasz mózg wirusem bezrefleksyjności, obojętności i braku ambicji. Po modyfikacji genetycznej, która nastąpiła po spopularyzowaniu portali społecznościowych i innych, szeroko pojętych mas-mediów, wirus wywołał niemalże nieuleczalny MORALNY ANALFABETYZM.
Owe schorzenie stale postępuje i zwiększa zasięg:
  • UCZNIOWIE bezrefleksyjnie „łykają” materiał szkolny (tylko i wyłącznie szkolny) oraz jego luki
  • ABSOLWENCI wyprawiają się do krain mlekiem i miodem płynących, zwanych studiami.. Które to, po okresie od trzech do pięciu lat, magicznie zamieniają się w wypełnione echem pustkowia
  • wytrwali GLADIATORZY codziennie wyruszają do na arenę, zwaną korporacją, by pielęgnować starannie przydzielone, rodzinne dziedzictwo tak zwaną P O S A D Ę - by zarabiać pieniądze.. Zastępujące im chwilowo zamrożone marzenia

Drodzy UCZNIOWIE, ABSOLWENCI i KORPORACYJNI GLADIATORZY!
Usiądźmy nad swoim życiem, zaprośmy nasz mózg i wyobraźnię. Może nie wyglądają, ale tworzą niezwykle zgraną parę. Zatrzymajmy epidemię Moralnego Analfabetyzmu, będąc krytycznymi wobec serwowanych nam, tłustych treści. Wybierajmy to, co karmi nasz umysł, a nie tuczy sumienie. Bądźmy wybredni i naprawdę.. Biegnijmy dopiero znając cel pościgu.



Żaden tytuł, pochwała ani pieniądz nie stanowią A N T I D O T U M na moralną epidemię…


Jedyna metoda to zainwestowany CZAS i wnikliwa INTROSPEKCJA.. A mózg to najlepiej oprocentowana lokata.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz