środa, 28 października 2015

PRATRUCIZNA


Narzekający parasol


Nie chcę ciągle tak moknąć!
parasol krzyczy zawzięcie –
w środy, soboty, niedziele,
rano i wieczór, przy święcie!


Zawsze po każdej ulewie
kaszlę i kicham okropnie,
a chory jestem dlatego,
że w deszczu moknę, wciąż moknę!


I nikt się o mnie nie troszczy,
ludziska za nic mnie mają,
a przecież gdy jest ulewa,
nawet kalosze kichają!


Myślał parasol uparcie
i wpadł na pomysł genialny,
gdy była kiedyś ulewa,
to zrobił się przemakalny!


I nikt już od tamtej pory
na deszcz go z sobą nie bierze.
Jest parasolem słonecznym!
 a słońce piecze, oj! piecze!


Jest parasolem słonecznym,
wychodzi na dwór, gdy żarzy,
martwi się teraz okropnie,
że słońce praży i parzy!

 Hanna Bandura


*****************

Doskonały wstęp..

Często,  głębiej rozważane najprostsze słowa, te najbardziej dziecinne, stanowić mogą piękną refleksję. Oczywiście niezaprzeczalnym prawem każdego z nas jest możliwość spostrzegania świata w dowolny sposób. Z owej przyczyny, powyższa treść stanowić może dziecięcą rymowankę lub błyskotliwą refleksję na temat narodowej pratrucizny..

Trucizna – substancja zaburzająca prawidłowe funkcjonowanie organizmu, niejednokrotnie śmiertelna. Dziś znamy szeroką gamę trucizn o działaniu destrukcyjnym dla człowieka:
cykuta, wilcze jagody, arszenik, cyjanek, itd…


Do obszernego zbioru substancji śmiercionośnych, dołączyłabym jeszcze jedne z najstarszych – pratrucizny nazwane przeze mnie śródwiecznymi skazami.

Należą one niewątpliwie do grona najbardziej niebezpiecznych trucizn wszechczasów, ponieważ wpływają nie tylko na organizm, ale przede wszystkim na światopogląd.

Co osiągnąć może człowiek pozbawiony zdrowego, REALNEGO światopoglądu? Co może zdziałać, mając zaburzony obraz istniejących perspektyw, otwartych przed nim drzwi? Może jedynie istnieć.. Istnienie bez świadomości życia wyobrażam sobie jako ciągły głód, spowodowany brakiem umiejętności pozyskania pożywienia, mimo wszechobecności wszelkich potrzebnych produktów.




Z ową skazą borykamy się od wieków. Piętno wojenne w nieoczywisty sposób do dziś dotyczy polskiego społeczeństwa. Prapokoleniowa mentalność w znacznym stopniu towarzyszy naszemu życiu.

Ogromna niegdyś wiara Narodu Polskiego przełamywała srogie bariery.. Nie dlatego, że była magiczna, ale dlatego, że spełniała swą funkcję – jednoczyła. Nie wolno jednak pominąć innego faktu, na dziś mniej pozytywnego – czasy wojenne wykształciły w Polakach poczucie dużej anonimowości. 

Dlaczego?

Jednoczenie się przekształciło się w „po prostu bycie zbiorowością”, a wiara tak, jak niegdyś, wiązała się z ogromną niezrozumiałą pokorą i bojaźnią. Niezrozumiałą, ponieważ przyjmowaną odgórnie – od pradziada, dziada, ojca.. Bez refleksji.

To wszystko wyraźnie widać DZIŚ. Niewielu z nas sięga po te górnolotne marzenia.. Niewielu przeobraża je w realne plany. Wciąż sądzimy, że bycie częścią społeczeństwa wystarczy.. Że skromne życie jest pokorne. Dzieje się tak, ponieważ błędnie rozumiemy istotne życiowe pojęcia, np. POKORĘ.




PKORA – niewątpliwie nie oznacza bierności  i zdecydowanie jej nie propaguje; w wierze oznacza uznanie autorytetu Stwórcy, uległość wobec Niego, zależność i wdzięczność.. Nie oznacza natomiast strachu, nie blokuje aktywności i nie zabija ambicji.. Wprost przeciwnie – weryfikuje jakość naszych zamiarów, rozwija, pomaga dostrzec osobistą wrażliwość.. To piękne narzędzie dzisiejszych czasów lecz tak błędnie rozumiane.

BOJAŹŃ – nie usiłuję nikogo obrazić ani urazić, ale sądzę, iż to mało aktualne sformułowanie. Konfrontując się z owym sformułowaniem postrzegam je raczej jako brak zuchwałości. Nikt nie oczekuje, że będziesz się obawiać, czy bać się.

Tak więc precyzyjniej ujmując – za pratruciznę uznaję pasywność warunkowaną zabobonem oraz nieadekwatną obawą. To problem wart rozważenia, ponieważ mamy do czynienia z dużą ilością takowych barier na skalę ogólnospołeczną.


NUMER 1

RELIGIA
Często przywódcy religijni, bądź osobiste autorytety religijne wywołują w nas skrajne emocje i sprzeczne przemyślenia. Dzieje się tak, ponieważ w czasach „wolności słowa” każdy przypisuje sobie prawo dowolnej interpretacji zupełnie wszystkiego. W efekcie, w różnych miejscach kultu tego samego Boga usłyszeć można wiele wersji postępowania uznawanego za dobre, poznać wiele „właściwych” dróg, otrzymać całe mnóstwo prostych recept na uzyskanie przepustki do obiecywanej wieczności. Wśród owego bombardowania i powstałego w jego wyniku gęstego dymu, gubimy się i sami już nie wiemy kim właściwie powinniśmy być.

Gdyby nie pratrucizna, popychająca nas do ciągłego podporządkowywania się określonym z góry regułom, sami zechcielibyśmy zweryfikować własne przekonania i skonfrontować zaszczepiane nam treści z wiarygodnymi źródłami, co w rezultacie zaprowadziłoby nas do wykształcenia osobistej refleksji, opinii i postawy. Nie zachęcam do zuchwałego wygłaszania zdania na każdy temat, BO TO FAJNE.. Zachęcam do WERYFIKACJI treści, które przyjmujemy za pewnik.. A przyjmujemy je zupełnie bezpodstawnie. Przez wszechobecność mitów religijnych i dużego nasycenia zabobonem społecznym, wiele osób, które regularnie uczestniczą w życiu instytucji religijnych, czy miejsc kultu, popada w bezmyślną rutynę – bo tata chodzi, bo mama chodzi, bo babcia kazała..

Sęk w tym, że chęć uczestnictwa w uroczystościach religijnych nie jest w tej sytuacji motywowana wiarą, czy pewnym głębokim pragnieniem, ale strachem.. Strachem, że jeśli nie pójdę to: ….. . Żadna wiara, nie tylko ta na tle religijnym, NIE MOŻE BYĆ MOTYWOWANA STRACHEM, ponieważ nie jest szczera, a nie będąc szczerą nie jest prawdziwa więc nie przynosi żadnego efektu. 




MOTYWACJA jest niezmiernie istotnym elementem ludzkiego życia. To ona podnosi nas codziennie z łóżka, pozwala pokonywać trudności, sprawia, że poznajemy wartość życia.

Uogólniając, popularną pratrucizną jest błędne źródło motywacji, jakie stanowi strach, często ujawniający się w sferze religijnej. Zamieńmy strach na ciekawość i chęć rozwijania szczerej wiary, opartej o osobistą refleksję wzmacnianą lekturą.

OBALAM ZABOBON – „Ciekawość to pierwszy stopień do piekła”.


NUMER 2

SZKOŁA
Według idei, powinna rozwijać indywidualność jednostek, kształtować charakter i budować poczucie własnej wartości. Często jednak bywa zupełnie inaczej. Szkoła niewątpliwie stanowi pewne źródło rozwoju, ale to kolejna instytucja „UOGÓLNIAJĄCA.”

Największą bolączkę polskiej edukacji stanowić powinien BRAK KREATYWNOŚCI. Szkoła prezentuje nam wzorce, uczy szeregu reguł, jednak nie objaśnia W JAKI SPOSÓB MOGĘ SIĘ UCZYĆ, W JAKI SPOSÓB MOGĘ ZNALEŹĆ NAJSKUTECZNIEJSZE ROZWIĄZANIE DLA MNIE SAMEGO, JAKA METODA POZOWLI MI OSIĄGNĄĆ LEPSZY ROZWÓJ. Na owe zapytania nie uzyskamy odpowiedzi w szkole, gdzie młodzi ludzie spędzają znaczną część czasu.




To wtrąca nas w sidła kolejnej pratrucizny – braku poczucia własnej wartości. Jeśli nie odnajdziesz się wśród puli zaprezentowanych Ci w szkole metod działania, odczuwasz frustrację. Ponieważ nie masz alternatywnego rozwiązania, a część grupy jest w stanie dostosować się, świadomie bądź nieświadomie odbierasz sygnał – NIE DAŁEM RADY. Jeśli tego typu sytuacje staną się regularnym schematem, mogą doprowadzić do wyuczonej bezradności.

Tego typu pratrucizna jest szczególnie niebezpieczna, ponieważ utrzymuje się na dalszych etapach życia w wielu jego sferach. Wzrasta w nas błędne przekonanie, że nasza indywidualna aktywność nie ma większego znaczenia, że nasze zdanie nie robi różnicy, a nasz sprzeciw czy aprobata nie są respektowane. 

BŁĄD, wszyscy jesteśmy tylko sobą dopóki pozwalamy sobie w ten sposób myśleć. Stajemy się WRESZCIE SOBĄ, gdy docenimy własne, indywidualne cechy. Jeśli lubisz siebie, wysyłasz intensywny sygnał innym, którzy wychwycą go i przyjmą. Jeśli nie znasz własnej wartości, inni również Cię nie zauważą.




POWIEDZENIE – Co wolno wojewodzie, to ….. :) - OBALAM!

Żyjemy w świecie szans i niepowodzeń. To od nas zależy, który wybierzemy. Niewątpliwie, szczęśliwymi uczyni nas świat SZANS, pozbawiony mentalnych trucizn.

Nie sugeruj się wszelkimi odgórnie przyjętymi, niepisanymi zasadami społecznymi, ponieważ nie wszystkie są moralne i dobre dla Ciebie. Zastanów się, czy główna polska (i nie tylko polska) narodowa pratrucizna – „I tak źle i tak niedobrze” – nadal powinna gościć w Twoim życiu. Edukuj się i poszukuj źródeł DOBREJ MOTYWACJI, która zaprowadzi Cię do świata wielkich szans i jeszcze większych osiągnięć.





Miłego dnia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz